|

Są tacy mili ludzie na świecie i oprócz tego, że chodzą po nim dwiema twardo
(lub miękko) stąpającymi (względnie kłapiącymi) nogami - stopami, to w dodatku
są jeszcze tak życzliwi, że wymieniają
czasem jakieś moje rzekome nagrody na festiwalach tych czy innych,
przeglądach piosenki autorskiej czy
jakiejś tam, obdarzając mnie przy tym mianem barda, a co gorsza czasem i poety nawet
(z czym się na tych stronach jawnie ani niejawnie zgodzić przecież nie mogę, gdyż, ponieważ, bo
zdarza się, że na swój użytek - owszem czasem piosenkę sobie napiszę, ale nie wiersz przecie! O co to,
to nie Panie Omega!). Ja im wszystkim (choć się nie zgadzać a więc pomimo naszej niezgody
w tym temacie) bardzo dziękować bardzo (gorąco) przesyłam.
Pozostając tu jednak w pewnym dystansie do tych inwektyw, powiedzieć o sobie mogę
z pewnością i asercją, że na co dzień idea gitarowa pochłania moje myśli (o czym będzie
tu
jeszcze mowa przy innej okazji) a mieszkając przy tym w lasach Puszczy Noteckiej
uganiam się tam (nie z flintą broń Boże!) za leśnym inwentarzem istot płochliwych,
więc prawie nieuchwytnych (i nie są to kobiety niestety i dla ścisłości - chłopaki też nie).
Oprócz powyższego niewątpliwie skończyłem filozofię i czasem sobie myślę ściśle.
Poza tym, jak się zdaje - wszystko w normie.
|
|
|