Są tacy mili ludzie na świecie i oprócz tego, że chodzą po nim dwiema twardo (lub miękko) stąpającymi (względnie kłapiącymi) nogami - stopami, to w dodatku są jeszcze tak życzliwi, że wymieniają czasem jakieś moje rzekome nagrody na festiwalach tych czy innych, przeglądach piosenki autorskiej czy jakiejś tam, obdarzając mnie przy tym mianem barda, a co gorsza czasem i poety nawet (z czym się na tych stronach jawnie ani niejawnie zgodzić przecież nie mogę, gdyż, ponieważ, bo zdarza się, że na swój użytek - owszem czasem piosenkę sobie napiszę, ale nie wiersz przecie! O co to, to nie Panie Omega!). Ja im wszystkim (choć się nie zgadzać a więc pomimo naszej niezgody w tym temacie) bardzo dziękować bardzo (gorąco) przesyłam.

Pozostając tu jednak w pewnym dystansie do tych inwektyw, powiedzieć o sobie mogę z pewnością i asercją, że na co dzień idea gitarowa pochłania moje myśli (o czym będzie tu jeszcze mowa przy innej okazji) a mieszkając przy tym w lasach Puszczy Noteckiej uganiam się tam (nie z flintą broń Boże!) za leśnym inwentarzem istot płochliwych, więc prawie nieuchwytnych (i nie są to kobiety niestety i dla ścisłości - chłopaki też nie).

Oprócz powyższego niewątpliwie skończyłem filozofię i czasem sobie myślę ściśle. Poza tym, jak się zdaje - wszystko w normie.


© –2008 by Nathanael